Co jakiś czas na Facebook wyświetlają się użytkownikom reklamy z prowokującą treścią. Zazwyczaj jakiś polityk lub celebryta coś „ujawnia” lub jest np. aresztowany. W tym wpisie krok po kroku pokażę jak działa ten model oszustwa. Co istotne rozgryziemy to od kuchni.
Marek – polski Wilk z Wall Street, ale bez koksu, dzi…ek i garniturów. Za to z dostępem do Facebook.
Wyobraźmy sobie przeciętnego „inwestora” o imieniu Marek. Marek niczego nie sprzedaje, w nic nie inwestuje. Jedyne co musi robić to kierować ruch na stronę „partnera”, gdzie ludzie zostawią dane osobowe. Marek zarabia nawet wówczas, gdy ktoś nic i w nic nie zainwestuje. Wystarczy, że zostawi dane osobowe. Jak to możliwe? Już wyjaśniam.
W pierwszym kroku Marek wymyśla ciekawą, prowokacyjną i zachęcającą do kliknięcia „legendę”. W Polsce tak już jest, że najmniejszym zaufaniem i sympatią cieszą się politycy. Marek wymyślił więc legendę o tym, że jeden z nich zarabia tysiące złotych nic nie robiąc dokładnie wówczas, gdy premier mówi, że trzeba zaciskać pasa. Historia całkiem zgrabna – przeanalizujmy ją krok po kroku.
W kroku pierwszym marek uruchomił reklamę na Facebook z taką oto grafiką.

.
Po wejściu na stronę otrzymujemy całą historię opisującą dramatyczne i niezwykle przykuwające uwagę wydarzenia w sejmie. Co bardzo istotne… całkiem dobrze zostało to napisane. Zobaczmy co też nasz zły premier chciał ukryć przed narodem. Warto zauważyć, że serwis został tak zrobiony, aby przypominał pewien znany ogólnopolski portal informacyjny.



.
Po lekturze tych jakże dramatycznych, oburzających i niegodnych polityka (podobnie jak wiele innych rzeczy) wydarzeń na dole strony na szczęście możemy się zapisać do wspomnianej platformy i także zarabiać bardzo dużo. Strona pokazuje jakie zyski możemy osiągnąć oraz (mimo pewnego prymitywizmu) jak bogaci będziemy. Wystarczy tylko kliknąć.


.
Dlaczego to działa? Analiza krok po kroku.
Po kliknięciu w reklamę użytkownik ląduje na stronie, która wygląda jak wiarygodny portal informacyjny (często kopia Wiadomości albo Faktów). Tekst jest napisany tak, jakby właśnie teraz, w tej chwili, w Sejmie działo się coś wielkiego.
„Premier chciał to ukryć! Poseł X ujawnił mechanizm, dzięki któremu politycy zarabiają 12 400 zł dziennie – bez pracy, bez ryzyka, bez podatków!”
Czytasz i krew ci się gotuje. Bo przecież właśnie wczoraj w telewizji ten sam premier mówił, że „musimy zaciskać pasa”. A tu nagle jakiś poseł (oczywiście fikcyjny, ale z prawdziwym zdjęciem z Google) pokazuje screeny z konta bankowego, wykresy i „dowody”. Wszystko wygląda tak profesjonalnie, że nawet babcia ciotki Zosi by uwierzyła.
A teraz najgenialniejsza część kulisów:
Cała historia jest podzielona na 7–8 „rozdziałów” (scrollujesz w dół i nagle kolejne „ujawnienie”). To nie jest zwykły artykuł. To emocjonalny rollercoaster. Najpierw oburzenie, potem zazdrość, potem strach, że „zaraz będzie za późno”. Na końcu każdego rozdziału mały cliffhanger: „Ale to jeszcze nie wszystko… kliknij, aby zobaczyć, jak zwykli ludzie już na tym zarabiają”.
I wtedy pojawia się przycisk: „Chcę zarabiać tak samo jak politycy →”
.
Krok pierwszy: formularz, który wygląda jak loteria
Nie proszą cię o pieniądze. Jeszcze nie.
Proszą tylko o imię, telefon i e-mail. „Żebyśmy mogli przesłać Ci instrukcję i dane dostępowe do platformy”.
W rzeczywistości Marek (nasz Wilk z Wall Street) dostaje za Ciebie lead i zarabia 80–250 zł od razu. Nie musi nawet czekać, aż zainwestujesz. Wystarczy, że podasz numer telefonu.
I tu zaczyna się prawdziwa magia oszustwa.
.
Krok drugi: call center i presja „tylko dziś”
W ciągu 7–15 minut dzwoni do Ciebie „konsultant z platformy inwestycyjnej”. Miły głos, profesjonalny ton. Przedstawia się jako „Piotr z działu VIP” albo „Anna z Biura Obsługi Klienta Premium”.
Mówi dokładnie to, co chcesz usłyszeć:
- „Widziałem, że interesuje się Pan tym samym co poseł X…”
- „Właśnie teraz otwieramy nowe konta z bonusem 500 zł od państwa”
- „Mamy tylko 14 wolnych miejsc na dziś…”
I wtedy pada kluczowe zdanie, które rozwala system obronny 90% ludzi:
„Panie Marku, nie musi Pan wpłacać wielkich pieniędzy. Wystarczy 2500 zł, żeby zobaczyć, jak to działa. Resztę dokłada państwo z funduszu promocyjnego.”
Brzmi jak okazja życia. Bo przecież politycy też tak zaczynali, prawda?
.
Krok trzeci: pierwsza wpłata i… druga, trzecia, dziesiąta
Gdy wpłacisz pierwsze 2500 zł, platforma naprawdę pokazuje zyski. +18% w 3 dni. Ekran jest piękny, animacje wirują, wykresy idą w górę.
Czujesz adrenalinę. „Kurde, to działa!”
Wtedy konsultant dzwoni znowu: „Gratuluję! Teraz, żeby odblokować wypłatę, musi Pan wpłacić jeszcze 8000 zł – to wymóg regulaminu brokera.”
Później kolejna „opłata aktywacyjna”, „podatek od zysku”, „prowizja za wypłatę”… i tak dalej.
Ludzie tracą średnio 15–40 tysięcy złotych, zanim w końcu zrozumieją, że nigdy nie zobaczą ani grosza z powrotem.
.
Kto na tym zarabia naprawdę?
- Marek (affiliate) – 100–300 zł za każdego, kto zostawi telefon
- Właściciel „platformy” – 70–90% wszystkich wpłat
- Call center w Indiach albo na Filipinach – procent od każdej rozmowy
- Polityk na zdjęciu w reklamie – zero (bo to kradzione zdjęcie)
A Ty? Dostajesz piękną lekcję za własne pieniądze.
.
Dlaczego to działa tak cholernie dobrze?
Bo nie sprzedają Ci inwestycji. Sprzedają Ci emocje: złość na polityków + zazdrość + strach, że zostaniesz w tyle.
To nie jest scam na „szybkie bogactwo”. To jest scam na „wreszcie sprawiedliwość”.
I właśnie dlatego jest tak piekielnie skuteczny.
Chcesz zobaczyć, jak to wygląda w praktyce w 2026 roku? Napisz w komentarzu „POKAŻ”, a w kolejnym wpisie rozbiorę na czynniki pierwsze aktualną kampanię, która właśnie leci na Facebooku (z nowymi twarzami i nowymi obietnicami).
A na razie zapamiętaj jedno:
Gdy następnym razem zobaczysz polityka, który „ujawnia” jak zarabiać bez pracy… …to nie on zarabia.
To na Tobie ktoś właśnie zarabia.
Jeśli temach zaawansowanych technik reklamy na Facebook Cię interesuje zajrzyj do jednej z moich dwóch książek. W pierwszej krok po kroku wyjaśniam jak robić reklamy na Facebook. Od lajka do sprzedaży. Marketing na Facebook w 2025 roku pokazuje krok po kroku jak zacząć z reklamami i nie żałować. Zajrzyj TUTAJ i przejrzyj spis treści książki. Możesz być zaskoczony.
Jeśli natomiast chciałbyś nauczyć się zaawansowanych technik reklamy na Facebook, chciałbyś gotowy kod skryptów pod „hackowanie” systemu, chciałbyś dowiedzieć się jak działa Facebook od środka, jak działają jego algorytmy, jak działa język programowania !Hack to zapraszam do lektury drugiego tomu książki pt. Facebook Hacking. Ekosystem META-ADS od A do Z. Książkę znajdziesz TUTAJ.