Jak w Social Media znaleźć jelenia, który zainwestuje pieniądze, czyli „Polski Wilk z Wall Street” od kuchni.

Co jaki czas w mediach robi się głośno o polskich tzw. „boiler roomach” zwanych także „kotłowniami”. Najogólniej rzecz ujmując, są to call center, których pracownicy mają za zadanie wcisnąć klientowi ryzykowną inwestycję lub instrument finansowy obarczony ogromnym ryzykiem. O takich praktykach pisały branżowe portale np. Money.pl (zob. TUTAJ). Nie będę się w tym wpisie zajmował metodami sprzedaży czy manipulacji klientami, jakie są powszechne w tego typu instytucjach. Zajmę się stricte marketingową częścią działania tego typu „firm”, a konkretnie rzecz biorąc tym, w jaki sposób pozyskują one kontakty do „zamożnych jeleni” skłonnych zainwestować pieniądze w niesprawdzone instrumenty finansowe.

Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś odebrać telefon od pracownika „kotłowni”, który oferował inwestycję z gwarantowanym wysokim zyskiem, z całą pewnością zadawałeś sobie pytanie „Skąd oni mają mój (często prywatny) numer telefonu i tyle o mnie wiedzą?”. Ten wpis ma na celu odpowiedź na to pytanie.

Cenna lista kontaktów

Dla menadżerów zarządzających zespołami pracowników call center kluczową kwestią jest uzyskanie kontaktów do osób, które:

  1. dysponują dużymi zasobami pieniężnymi (uwaga! Nie muszą mieć gotówki! Wystarczy, że mają wysoką zdolność kredytową),
  2. chcą się szybko wzbogacić,
  3. są skłonne do podjęcia minimalnego ryzyka.

Kontakty do takich osób można pozyskać na rozmaite sposoby, ale najlepszy, najtańszy i najbardziej efektywny z nich to analiza zawartości social mediów i internetu. W dobie internetowego ekshibicjonizmu stworzenie profilu osoby, która spełnia wymienione w punktach a–c kryteria i uzyskanie do niej kontaktu w postaci prywatnego numeru telefonu nie tylko nie stanowi problemu, ale jest także stosunkowo tanie. Przy odpowiednio dużej skali działania, prawdopodobieństwo znalezienia „jelenia, który zainwestuje” jest niemal stuprocentowe.

Szukamy „jelenia” krok po kroku

UWAGA! Ze względów na po pierwsze moje dobre samopoczucie (nie chcę dawać gotowego schematu działania), a po drugie z uwagi na fakt, że nie chcę przyczyniać się do powiększenia grona osób „naciągniętych” na rozmaite dziwne instrumenty finansowe, nazwy programów/narzędzi, jakich należy używać, pominę i zastąpię je własnymi (wymyślonymi) terminami.

Krok pierwszy – profilowanie

Pierwszy etap naszego polowania na „jelenie” to stworzenie ogólnego profilu osoby, której szukamy. Zatem na początek wypisujemy sobie (często w czasie burzy mózgów wśród menedżerów), jakie cechy powinna posiadać osoba, do której chcemy uzyskać prywatny numer telefonu. Taki profil może wyglądać następująco:

Wiek: 30 +

Stan cywilny: wolny (większe prawdopodobieństwo, że podejmie ryzyko, gdyż np. nie musi myśleć o rodzinie)

Status majątkowy: zarobki powyżej 5000 zł netto miesięcznie, posiadanie minimum 2 kart kredytowych z limitem minimum 20 tys. zł łącznie, brak większych zobowiązań kredytowych (duża zdolność kredytowa), nie licząc kredytu hipotecznego

Cechy pożądane: skłonność do podejmowania ryzyka, zainteresowanie towarami z wyższej półki, wakacjami w egzotycznych miejscach, drogimi markami ubrań, kosmetyków czy samochodów

Cechy psychiczne leada: dobrze, aby posiadał jakieś kompleksy związane np. ze swoim statusem majątkowym, wyglądem fizycznym, brakami intelektualnymi (brak np. wiedzy z zakresu XYZ, która sprawiłaby, że poczułby się dowartościowany) itp.

Etap drugi: analiza behawioralna zawartości social mediów

W drugim etapie przystępujemy do analizy zawartości social mediów (nie tylko Facebook!) w poszukiwaniu grup osób, które spełniają wskazane przez nas założenia. Uzyskane grupy będą miały oczywiście charakter zbiorczy i będą wymagały dalszej „obróbki”. Uzyskana grupa odbiorców dla Polski będzie liczyć (przy wskazanych wyżej parametrach) około 120 tys. osób.

Etap trzeci: analiza zawartości internetu

W tym etapie analizie zostaje poddana zawartość szeroko rozumianego internetu. Narzędzia scraperujące mają na celu pobierać dane z rozmaitych forów internetowych, sklepów internetowych, portali aukcyjnych i innych miejsc, gdzie potencjalny „lead” się udziela. Co istotne – parametry scraperowania są wybierane w oparciu o dane uzyskane z drugiego etapu tj. w oparciu o analizę zawartości social mediów. Pozwala ona bowiem ustalić setki parametrów, takich jak np.: jakie filmy oglądają osoby z interesującej nas grupy docelowej, z usług jakich biur podróży korzystają, jakie mają modele telefonów, jakie mają zainteresowania, jeśli idzie o kuchnię itp.

Etap czwarty: profile indywidualne

Na tym etapie narzędzia nazwijmy je „segregującymi” tworzą indywidualne profile użytkowników. Wygląda to mniej więcej tak: Jan Kowalski, zamieszkały w Warszawie, interesujący się (pobrane dane z Facebooka), pracujący w (pobrane dane z Linkedin). Następnie wszystkie dane kontaktowe: telefon (koniecznie trzeba go podać przy zakładaniu konta na Facebook czy Linkedin), e-mail (te same źródła), ewentualnie adres strony internetowej czy inne dane przydatne telemarketerowi. Program „segregujący” tworzy też podstawowy skrypt dla telemarketera np.

Jan Kowalski, tel: 1234556789

Stan: jeździ na wakacje do Meksyku ma iPhone 6, samochód z 2001 roku

Dlaczego to takie ważne? Otóż telemarketer będzie mógł wykorzystać takie informacje bez trudu w czasie rozmowy, mówiąc: Na tym instrumencie zarobi Pan 200% rocznie! Będzie Pan mógł w końcu wrócić do ukochanego Meksyku, nie wszystko Pan widział przecież (mapę podróży mamy na podstawie zdjęć wrzucanych do Facebooka), no i wie Pan… nowy iPhone X wyszedł. Osoba z Pana z Pana pozycją powinna mieć to, co najlepsze i najnowsze!

Sztuczki, tricki i nie tylko…

Opisany wyżej ogólny model, można „wzbogacić” o wiele elementów dodatkowych, które z jednej strony przyśpieszą zbieranie leadów, a z drugiej poprawią „jakość” leada. Poniżej kilka sztuczek, które są dość powszechne. Czytając tekst niżej, zastanów się, czy aby przypadkiem nie dałeś/aś się na którąś z nich złapać.

Pułapkowy landing page

Ciekawym sposobem jest także tworzenie pułapkowych landing page’y/stron internetowych niezwiązanych z jakimikolwiek inwestycjami. Przykład:

Firma tworzy stronę internetową dla miłośników golfa. Wkłada trochę pracy w umieszczenie na niej kilku cennych treści dla użytkownika (recenzje kijów golfowych, pól do gry itp.). Dlaczego GOLF? Otóż wybrać trzeba takie dziedziny życia/sportu/zakupowe, które raczej leżą w kręgu zainteresowania osób dobrze zarabiających lub też takich, które cechują się dużą „swobodą”, jeśli idzie o wydawanie pieniędzy albo w końcu są „gadżeciarzami”. Mogą to być np. określone marki zegarków, kosmetyków itp. Na takiej stronie umieszcza się zwykły Google Analitics, a następnie w czasie rzeczywistym na podstawie danych z Google Analitics uzyskuje się dane kontaktowe do osób, które są zainteresowane tematyką, której strona dotyczy. Wśród tych danych jest niemal zawsze numer telefonu. O tym, jak to działa, mówiłem w czasie jednego ze szkoleń. Co istotne dostępne narzędzia działają w czasie rzeczywistym, co oznacza, że w chwili, gdy ktoś na taką stronę wejdzie (np. szukają informacji o gatunkach wina) od razu mamy na naszym mailu wszystkie dane kontaktowe do tej osoby + linki do profili w social mediach.

Pułapkowa reklama na Facebook

Inną praktyką jest promowanie na samym Facebook ofert, które z pozoru wydają się być bardzo atrakcyjne (np. darmowa gra, darmowy poradnik, kod rabatowy do markowego sklepu). Reklama jest zbudowana w taki sposób, aby odebrać jednym kliknięciem np. kod rabatowy, ale warunkiem udostępnienia takiego kodu (często jest on bez wartości) jest udostępnienie organizatorowi promocji swoich danych kontaktowych (w tym numeru telefon). W skrajnych przypadkach mamy do czynienia ze zwykłymi oszukańczymi reklamami np. „wygraj iPhone” czy też „weź udział w konkursie organizowanym przez znaną osobę”. W tym przypadku firmy pozyskujące kontakty muszą odrobinę odczekać (wystarczy kilka dni), aby użytkownik Facebooka nie powiązał reklamy (która często jest oszustwem) z telefonem z call center. Metoda ta ma z punktu widzenia marketera, który do nas będzie dzwonił jeden gigantyczny plus. Oprócz danych kontaktowych uzyskuje on także informacje (jednym kliknięciem) o nas tzn. o tym co umieszczamy na Facebooku i dane te można następnie segmentować (wyświetlając reklamę podobnym osobom do tych, które pozytywnie odpowiedziały na telefon) oraz od razu marketer ma jak na tacy informacje o nas (np. gdzie byliśmy ostatnio na wakacjach).

Jak się zabezpieczyć ?

Zła wiadomość jest taka, że niemal niemożliwe jest 100% zabezpieczenie swoich danych osobowych (chyba że nie korzystamy z internetu). Można jednak skutecznie sprawić, aby marketer nigdy więcej do nas nie dzwonił. Jeśli otrzymamy taki telefon (bardzo często w tle usłyszymy hałas, który „przypadkiem” zagłuszy nam nazwę firmy, z jakiej marketer dzwoni) należy uczynić 3 proste kroki:

  1. Zażądać powtórzenia nazwy firmy, z jakiej dzwoni oraz podania danych tejże firmy (często nie podadzą).
  2. Zapytać o numer księgi w GIODO, pod jakim są przetwarzane nasze dane osobowe (nigdy nie podadzą)
  3. Poinformować, że rozmowę nagraliśmy i przekażemy ją do GIODO (telemarketer się rozłącza).

Warto też korzystać z oprogramowania na telefony komórkowe, które identyfikuje spamerskie numery. Przykładem takiego oprogramowania jest trueceller (https://www.truecaller.com/) . Wystarczy go zainstalować na swoim telefonie i będzie on skanował każde połączenie przychodzące. Jeśli ktoś kiedyś oznaczył jakiś numer z jakiego dzwoniono jako spamerski – wyświetli nam się komunikat o tym, że dzwoni SPAM oraz informacja, jaki to rodzaj SPAM. Program ten jest zupełnie darmowy.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie przydatny. Jeśli tak – udostępnij go na swoim Facebooku, polub lub po prostu napisz, co o nim myślisz. 🙂 Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami z mojego bloga, zapisz się do mojego newslettera. Staram się możliwie najprościej i najbardziej przystępnie przekazywać wiedzę. Jeśli coś jest niejasne, napisz komentarz, a pomogę.

0

Komentarz

Skomentuj