Pierwsza kampania na Facebook krok po kroku – instrukcja obsługi menedżera reklam

Jeśli już zdecydowałeś się na uruchomienie swojej pierwszej kampanii na Facebooku, zakładam, że na początek wybierzesz jedną z opcji następujących: promocja postu, przekierowanie do witryny, promocja filmu. Niezależnie od tego, którą opcję wybierzesz, konfiguracja kampanii reklamowej na drugiej karcie, która ci się włączy w menedżerze reklam, będzie wyglądać bardzo podobnie. Kolejno omówię wszystkie elementy, jakie składają się na pola wyboru w konfiguracji reklamy. UWAGA! Ten post nie będzie dotyczył tego, jak ma reklama wyglądać — skupimy się wyłącznie na omówieniu podstawowych funkcji konfiguracji budżetu, grup docelowych, zasad wyświetlania itp.

Grupy docelowe, lokalizacje, wiek, płeć i języki

Zrzut ekranu 2016-05-05 o 22.27.50

Po włączeniu menedżera w drugiej karcie, wyświetli nam się taki oto widok górnej części ekranu. Ekran podzielony jest na dwie zasadnicze części. Po lewej (2/3 ekranu) widzimy pola konfiguracyjne. Po prawej (1/3 ekranu) efekt, jaki udało nam się osiągnąć w wyniku wprowadzania danych i zmiennych. W tej chwili opcja „Grupy niestandardowych odbiorców” nas nie interesuje, zostawiamy ją pustą. Omówię ją osobno w jednym z kolejnych wpisów. Jest to obecnie jedna z najważniejszych opcji, jakie udostępnia serwis Facebook. Niżej mamy „Lokalizacje”. W pierwszej kolejności musimy wybrać wg jakiego klucza skrypty Facebook mają szukać dla nas użytkowników do wyświetlenia reklamy. Mamy do wyboru cztery możliwości zaprezentowane na poniższym zrzucie ekranu.

Zrzut ekranu 2016-05-05 o 22.31.55

Wybór odpowiedniej opcji jest podyktowany w głównej mierze produktem jaki oferujemy. Prawie zawsze marketerzy wybierają opcję „Wszyscy w tej lokalizacji”. Warto jednak głęboko przemyśleć, czy to będzie dla nas opcja najlepsza. Jeśli np. mamy listę mailingową klientów naszego sklepu internetowego z winami i na podstawie tej listy utworzymy grupę docelową (będzie o tym, jak to zrobić, w kolejnych wpisach) warto wówczas zastanowić się nad np. następującym modelem. Wybieramy opcję „Osoby, które niedawno były w tej lokalizacji” i wpisujemy regiony południowej Francji, gdzie są najlepsze winnice. Następnie kierujemy reklamę do tych członków naszej grupy docelowej (naszej listy mailingowej), którzy wrócili z wakacji w tym regionie i jest duża szansa, że zechcą przypomnieć sobie błogi wypoczynek przy miejscowych winach, dokonując zakupu u nas właśnie tych trunków, które tam pili. Tworzymy taki parametr i reklamę „Najlepsze francuskie wina w świetnej cenie”. To oczywiście hipotetyczny przykład, ale świetnie obrazuje możliwości tej zmiennej.

Warto pamiętać, że parametr ten możemy stosować w opcji „uwzględnij” i wpisujemy miejscowość/kraj/region/itp. lub „wyklucz”.  Niżej wybieramy płeć odbiorcy, jego wiek oraz język. UWAGA! Język odbiorcy reklamy, a nie język treści reklamy. Językiem odbiorcy jest zazwyczaj ten język, który ma w ustawieniach swojego Facebooka i który pokrywa się z najczęściej używaną wersją językową serwisu. Jak widać, paramtetry te są niezwykle ubogie — o precyzyjnej analizie grup docelowych powstanie osobny wpis.

„Szczegółowe” targetowanie w oparciu o dane Facebook

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 00.09.24

Słowo „Szczegółowe” zostało wzięte w cudzysłów z kilku powodów. O ile do rynku amerykańskiego, gdzie polityka ochrony danych osobowych jest wbrew pozorom znacznie bardziej liberalna (Facebook potrafi oszacować np. wartość domu, w którym mieszka użytkownik tego serwisu) te opcje targetowania faktycznie są dokładne, to w przypadku użytkowników w Polsce trzeba je traktować z bardzo dużą rezerwą. Zanim omówię to szczegółowo, przyjrzyjmy się jak wygląda to pole — zrzut ekranu powyżej. Możemy dobierać nasz target albo na zasadzie podobieństw, albo wykluczenia. Dalej mamy dwie możliwości: możemy, albo sami wpisać interesujące nas informacje (np. nazwę fanpage’a konkurencji — jeśli to możliwe, zazwyczaj nie jest to takie proste, albo np. konkretne zainteresowanie, np. „podróże lotnicze”). Pozornie świetna opcja, czyż nie? Wyobraź sobie, że masz biuro podróży i chcesz skierować reklamę do fanów konkurencyjnych firm. Wpisujesz więc jako target takie wartości jak fani „Polskich Linii Lotniczych LOT”, największych biur podróży w Polsce itp. NIESTETY takie targetowanie jest szalenie niedokładne. Powody tego są następujące:

  1. Około 20% kont na Facebooku to tzw. konta „fake’owe”, czyli nieprawdziwe, zakładane z doraźnej potrzeby itp. Nie oznacza to, że wśród tych 20% są sami spamerzy, oszuści itd. W pewnym sensie niektóre znane marki same kreują powstawanie takich kont, oferując np. kody rabatowe dla każdego fana, który ich polubi (jeśli założyć 2 konta dostaniesz 2 kody). W konsekwencji część fanów prezentuje zupełnie absurdalne zainteresowania, miejsca zamieszkania itp. Mówiąc wprost: reklama będzie kierowana niedokładnie i niejako „w próżnię”.
  2. Nadal (o zgrozo!) duża część fanpage’ów, nawet znanych firm i instytucji, bazuje częściowo na „kupionych” fanach. Nawet jeśli obecnie kupowanie fanów jest dość rzadkie, to niektóre firmy, dziś rozumiejące, że to samobójstwo społecznościowe, robiły w ten sposób. Ci „kupieni” fani,  tzn. konta fake’owe, nadal są w puli fanów fanpage’a firmy i zafałszowują obraz.
  3. Wiele firm i marek niestety kupuje fanów na potęgę, aby sprawić wrażenie „dużej i poważnej organizacji”, która ma mnóstwo obserwujących. Pod względem wizerunkowym, na krótką metę może to być skuteczne. Niestety na bardzo krótką metę, gdyż Facebook co jakiś czas „obcina” liczbę lajków „nienaturalnych”. Sądzisz, że to rzadkie zjawisko? Rzuć okiem na zrzut ekranu poniżej. Naprawdę wierzysz w to, że nagle w okresie kampanii wyborczej pewnej partii politycznej przybyło kilka tysięcy fanów w ciągu 4 dni i wszyscy pochodzili ze Stambułu?

635252134856776960

Zatem kierowanie reklamy do „lajkujących fanpage konkurencji” nie zawsze jest dobrym pomysłem. NIESTETY im większy fanpage tej konkurencji, tym dla nas gorzej. Zupełnie inaczej sytuacja się przedstawia, jeśli chcemy dotrzeć do fanów konkurencji, która działa w niszy lub na specjalistycznym rynku. Jeśli chcesz dotrzeć do wszystkich fanów Coca Coli wtopisz pieniądze. Jeśli jednak Twoim celem są fani np. gabinetów stomatologicznych (setki fanpage’ów, przy średniej wielkości kilkuset lajków), masz ogromne szanse na sukces. Niestety dotarcie do małych fanpage’ów jest znacznie trudniejsze — nie ma ich w wynikach wyszukiwania. Docieraniu do fanów małych i mikro fanpage’ów poświęcę osobny wpis.

Znacznie lepszym rozwiązaniem jest kierowanie reklamy (zwłaszcza zaś wykluczanie reklamy) w oparciu o kategorie Facebooka. Jeśli klikniemy w opcję „Przeglądaj”, wyświetlą nam się cztery główne kategorie Facebooka.

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 12.19.50

Dane demograficzne

W zakładce „Dane demograficzne” możemy wybierać z rozmaitych opcji, przy czym warto pamiętać, że większość z nich nie ma zastosowania do mieszkańców Polski. Moim zadniem warte uwagi są następujące podkategorie z tego działu:

  • Wykształcenie (zwłaszcza kierunki ukończonych studiów)
  • Wydarzenia z życia (zwłaszcza dane dotyczące ślubu, zaręczyn, nowych związków oraz rocznica w ciągu 30 dni — słowem warte targetowania wszelkie relacje, które opierają się na „chwaleniu się” związkiem lub „sprawdzaniu siebie nawzajem” — „Czy na pewno się mną pochwaliła przed koleżankami?”). To dość interesująca polska specyfika, że wszelkiego rodzaju relacje damsko-męskie z lubością wyrzucamy na Facebook i co ważne, jesteśmy w tym niezwykle dokładni i skrupulatni. Jeśli masz co do tego wątpliwości, sprawdź proszę, jak często Facebook mówi Ci o tym, że ktoś ma urodziny i czy ktoś z Twoich znajomych, kto jest w związku, nie omieszkał zaznaczyć tego na Facebooku, często wskazując datę rozpoczęcia związku (np. małżeńskiego), co w konsekwencji oczywiście powoduje, że Facebook zna datę rocznicy i jeśli inteligentnie zrobimy reklamę, możemy nawet przypomnieć klientowi o tym dniu. UWAGA! NIE NALEŻY mylić tej funkcji ze znajdującą się niżej kategorią „Związek”. Znajdujące się w niej podkategorie są praktycznie bezużyteczne. Podkategorią „Zainteresowania”, która ma podpowiadać de facto, jaka jest nasza orientacja seksualna, jest — o ile nie kierujesz reklamy do wojowniczych gejów i lesbijek, którzy za punkt honoru stawiają sobie to, aby cały świat dowiedział się o ich orientacji (swoją drogą świetny target reklamowy), nie zawracaj sobie głowy. Podobnie podkategorią „Status związku”. Polskie społeczeństwo raczej niechętnie patrzy na chwalenie się statusami innymi niż „w małżeństwie” lub „zaręczony”. Nadużywanie przez użytkowników funkcji, które zostały wymyślone w zupełnie innych celach, i ich nie najlepsze przełożenie semantyczne na języki polski, sprawiają, że panuje tutaj bałagan, w którym dość łatwo utopić pieniądze. Idealnym przykładem są takie podkategorie w dziale związek jak: „To skomplikowane”; „Otwarty związek”, czy „Związek kohabitacyjny”.
  • Kategoria rodzice — lubimy chwalić się takim wydarzeniem z życia jak „narodziny dziecka”. W konsekwencji Facebook doskonale wie, kiedy dziecko ma urodziny, kiedy ma komunię (łatwe do przewidzenia), a kiedy chrzest. Podobnie kategoria „osoby spodziewające się dziecka” jest dość dobrze wytargetowana.
  • Kategoria praca — tutaj zasadniczo możemy mieć zaufanie do właściwego doboru targetu. W wielu branżach panuje wręcz „przymus”, aby pracownik pochwalił się, gdzie pracuje (firmy traktują to jako rodzaj promocji). Dotyczy to zwłaszcza korporacji czy też zawodów prestiżowych. Ostrożnym trzeba być, jeśli chodzi o tzw. wolne zawody, no i oczywiście kompletnie idiotyczne kategorie np. „Szlachta nie pracuje”. Jeśli chcesz zrobić sobie reklamę i zaistnieć w mediach, to oczywiście wytargetuj reklamę na dziennikarzy, pracowników radia i TV. Raczej będzie to reklama dokładna i interesujący cię ludzie zobaczą twoją treść reklamową. Jeśli jednak za cel weźmiesz sobie np. pracowników administracji, to musisz wiedzieć, że niekoniecznie osoba, która sobie coś takiego wpisuje, rozumie pod tym pojęciem to samo co ty i to samo co Facebook. Są naturalnie działy (lekarze, prawnicy), gdzie można mieć zaufanie do typów Facebooka. Nie dotyczy to jednak wszystkich działów.

Pozostałymi działami w tej grupie moim zdaniem (zazwyczaj) nie warto sobie zawracać głowy, gdyż są albo niedokładne, albo zbyt duże, albo zupełnie nie pasują do realiów polskich (np. pochodzenie etniczne).

Zainteresowania

Im bardziej wąski dział, który będziesz przeglądał, tym lepiej wytargetujesz reklamę. Niestety zazwyczaj działy ogólne są… zbyt ogólne. Takie działy jak „Podróże”, „Komputery” czy „Moda” możesz sobie po prostu darować. Trochę panuje tutaj zasada, że na polityce, pogodzie, modzie i podróżach wszyscy w Polsce znają się tak samo dobrze, jak na medycynie. Reklama nie będzie dokładna. Oczywiście zupełnie inaczej ma się sprawa, jeśli wybierzesz reklamę na jeden wąski dział. Zamiast miłośników komputerów — osoby interesujące się dyskami twardymi, a zamiast podróży — wspinaczkę skałkową. Im dokładniej, tym lepiej — to zasada pdostawowa. Lepiej także utworzyć kilka/kilkanaście reklam z małym budżetem skierowanych do bardzo wąskich, pojedyńczych działów niż jedną ogromną kampanię skierowaną do kilkunastu podkategorii. Po prostu — będziemy lepiej mierzyć wyniki i empirycznie sprawdzimy, ile warte są poszczególne kategorie.

Zachowanie

W tej kategorii, niestety znaczna większość działów jest dla nas nieprzydana, jeśli idzie o precyzyjną reklamę. Wyjątkami są trzy  kategorie:

  • Aktywność cyfrowa. Duża część elementów w tym dziale jest co prawda nieprzydatna, ale dla niektórych branż jest on niezwykle ciekawy i skuteczny w tworzeniu reklamy do mieszkańców Polski. Działami, które (jeśli Twoja branża szuka klientów w tym segmencie) powinieneś brać pod uwagę to: „Administratorzy stron na Facebooku” — tutaj konieczne jest doprecyzowanie kategorii, „Właściciele małych firm” oraz osoby używające określonych technologii, np. grające na konsolach. Ten dział ma jeden poddział, szczególnie istotny dla wszystkich osób, które zajmują się e-mail marketingiem. Pozwala on targetować reklamę w oparciu o to, z jakiej domeny pocztowej zostało założone konto na Facebooku. Wyobraź sobie, że masz bazę mailingową 10 tysięcy osób, ale zauważyłeś, że większość wiadomości, jakie wysyłasz do użytkowników mających konto e-mail na GMAIL lub HOTMAIL nie jest czytana. Najpewniej wpadają do SPAMU. Co robisz? Najprostsze rozwiązanie polega na tym, aby zaimportować swoją bazę mailingową do Facebooka, a następnie wytargetować reklamę wyłącznie na tych użytkowników, którzy nie otwierają maili z reklamą o treści: „OTWÓRZ mail, bo wpada do spamu!” Może to dla ciebie być zaskoczeniem, ale wielu internautów szczerze docenia to, że o nich tak dbamy i… dodaje nasz adres e-mail, z którego wysyłamy newsletter do kontaktów, co gwarantuje 100% dostarczalności. Oczywiście podany przykład treści reklamy jest przejaskrawiony — sugeruję raczej delikatniejszą formę, która wskaże plusy czytania twoich mailingów oraz podkreśli, że ci przykro, że wpadają do spamu. Na ten temat powstanie osobny wpis na moim blogu.
  • Podróże. Ten dział nie jest przeznaczony tylko dla branży turystycznej. Kierowanie reklamy do osób, które np. dojeżdżają do pracy, podróżują służbowo lub używają aplikacji podróżniczej, może przynieść ogromne korzyści w branżach, które pozornie z podróżami niewiele mają wspólnego.
  • Użytkownik urządzenia przenośnego. O tym, że dostosowanie reklamy (formatu, treści, metody wyświetlania) do urządzenia przenośnego chyba nie trzeba przekonywać. Równie istotne jest jednak to, aby samą stronę internetową (sklep/landing page) dostosować do tegoż urządzenia. Po co ci nawet najlepsza reklama, najlepiej wytargetowana, jeśli twój sklep nie będzie dostosowany do BlackBerry? Z drugiej strony — czy naprawdę chcesz irytować użytkownika Facebooka tym, że wyświetlisz mu transferożerną reklamę wideo, kiedy nie jest podłączony do Wi-Fi i pożresz mu nie tylko transfer, ale także odrobinę baterii w telefonie na dokładkę? W końcu pamiętaj, że technologia w każdym kraju działa nieco inaczej. To, co w USA jest siecią 2G, niekoniecznie jest nią w Polsce! Zresztą sam Facebook to rozróżnia — spójrz na zrzut ekranu poniżej.

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 13.40.17

Takich subtelnych różnic technicznych jest wiele. Przykłady pierwsze z brzegu: różne standardy rozdzielczości ekranu w urządzeniach mobilnych w zależności od kraju zakupu urządzenia i wersji językowej w jakiej ono działa, różne standardy wyświetlania obrazów i tekstów, różne standardy kodowania znaków, np. języka polskiego. To wszystko ma wpływ na to, jak Facebook dobierze dla ciebie grupę docelową i w jaki sposób zaprezentuje reklamę, dostosowując ją do kryteriów geograficznych i logicznych. Pamiętaj, że polskie słowa np. „dziewczyna”, „szukać” czy „popsuty” nieco inaczej wyglądają np. w języku czeskim. Czy zatem naprawdę chcesz wyświetlać reklamę mówiącą, że naprawiasz „poruhane auta” dla mieszkających w Warszawie właścicieli samochodów czeskiej marki Škoda?

Połączenia

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 13.57.12Kategoria połączenia pozwala nam zaoszczędzić pieniądze oraz aktywnie budować społeczność. Proponuję od razu włączyć opcję „zaawansowane kombinacje”, tak aby mieć ogląd wszystkich funkcji. Działamy tutaj albo kierując do, albo wykluczając określone grupy odbiorców. Proponuję zawsze (o ile kierujemy reklamę do nowych klientów) zaznaczyć opcję „wyklucz osoby, które lubią Twoją stronę”, a następnie podać nazwę fanage’a, który jest źródłem reklamy. Dzięki temu unikniemy sytuacji, gdy naszą reklamę nastawioną na poszukiwanie nowych klientów zobaczą osoby, które już nas lubią i do których możemy dotrzeć z reklamą bezpłatną. Ciekawą opcją jest to, aby kierować reklamę tylko do znajomych osób, które polubiły naszą stronę, a wykluczyć osoby, które już ją lubią. Będziemy mogli opracować wówczas np. strategię polegającą na reklamie w stylu: „Cześć, Twój znajomy już ma ten produkt, a Ty?”. Facebook domyślnie wyświetli odbiorcy reklamy informację, kto z jego znajomych i ilu jego znajomych już lubi dany fanpage. Podobnie warto zastanowić się, czy nie kierować reklamy do znajomych osób, które biorą udział w organizowanym przez nas wydarzeniu. Więcej o tym, jak tworzyć wydarzenia we wpisie o wyborze celu reklamy.

Budżet i harmonogram

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 14.09.02
Reklama na Facebooku jest, co oczywiste, płatna. Jednak od nas zależy, jak wykorzystamy budżet reklamowy i czy damy, czy też nie, nieco się Facebookowi „naciągnąć”. Wybranie odpowiedniej strategii wydawania pieniędzy na reklamę pozwoli nam nie tylko zmniejszyć jej koszty, ale także dotrzeć do znacznie większych grup odbiorców. Z serwisem możemy rozliczać się w dwóch modelach. Albo płacimy za dzień wyświetlania, albo ustalamy określony budżet w dłuższych jednostkach czasu np. 1000 zł na miesiąc. To, jaki model wybierzemy, zależy od tego, ile czasu i energii poświęcimy na analizę grup odbiorców, do jakich kierujemy reklamę. Więcej o tym za chwilę. Następnie wybieramy to, w jaki sposób Facebook ma brać od nas pieniądze. Możemy płacić za kliknięcia linku do witryny (najczęściej wybierane), wyświetlenia reklamy lub unikatowy zasięg dzienny.

Kliknięcia linku do Twojej witryny

Opcja, którą sam Facebook zaleca, i trudno się dziwić. Jest ona dla niego najbardziej opłacalna. Po prostu otrzymamy w tym modelu uśredniony sposób naliczania za każdy klik do witryny. Mamy 100 zł budżetu, kliknęło 100 osób i płacimy 1 zł za kliknięcie. Model ten sprawdza się oczywiście, ale jeśli mamy bardzo dokładnie wytargetowaną reklamę w oparciu o grupy niestandardowe (zob. kolejne wpisy na moim blogu, które niebawem się pojawią,) to… po prostu jest to opcja najdroższa.

Wyświetlenia

Wyobraź sobie, że masz fanpage, który lubi 50 tys. ludzi. Wrzucasz informację o nowej promocji czy produkcie. Organicznie (bez reklamy płatnej) post zobaczy maksymalnie 1200–1500 osób. Aby zoptymalizować zyski z ewentualnej reklamy nie warto po ustawieniu celu reklamy na własnych fanów płacić za kliknięcie przekierowujące do witryny. Dlaczego? Powód jest banalny. Każdy z nas ma na naszej tablicy Facebooka bardzo mało miejsca, o które rywalizują miliony reklam. Jeśli ustawimy „kliknięcie przekierowujące do witryny” jako formę rozliczania, to będziemy jednym z wielu reklamodawców. Jeśli jednak wybierzemy opcję wyświetleń, to nasza reklama (wobec niewielkiej grupy odbiorców — fani jednej strony) będzie nie tylko preferowana, ale także będzie niejako „bombardować” kilkanaście razy dziennie użytkownika. Nie ma możliwości, aby nasz fan nie zobaczył  naszej reklamy zawsze, gdy zaloguje się do swojego Facebooka. Oczywiście NIE MOŻNA tutaj przesadzić i doprowadzić naszego fana do szewskiej pasji, która zakończy się tym, że po prostu odlajkuje naszą stronę.

Unikatowy zasięg dzienny

Jeśli twoim celem jest zbudowanie świadomości marki, ale niekoniecznie zakupy czy zapis na newsletter (co nie jest oczywiście wykluczone), to skorzystaj z tej opcji. Facebook będzie wyświetlał reklamę raz dziennie jednemu użytkownikowi co sprawi, że dziesiątki tysięcy ludzi, nawet przy niewielkim budżecie reklamowym mają szansę zobaczyć twoją ofertę. Oczywiście większość z nich po prostu „przewinie” reklamę na komputerze. Co innego jednak, jeśli wyświetlisz reklamę tylko na urządzenia mobilne. Znacznie trudniej nie zauważyć interesującej treści na telefonie komórkowym (mały wyświetlacz) niż na komputerze. Poza tym reklamy w aplikacji Facebook po prostu rzadziej się odświeżają i zajmuje to więcej czasu (zwłaszcza jeśli pracujemy na internecie mobilnym, a nie przez Wi-Fi).

Kwota oferty/termin naliczania opłat

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 14.27.05

Rozliczać się możemy w dwóch modelach. Możemy pozwolić Facebookowi na to, aby automatycznie dobrał wysokość opłaty za kliknięcie/wyświetlenie lub możemy sami ręcznie ustawić stawkę. Tutaj nie ma jednej idealnej szkoły. Jeśli zrobimy świetną reklamę, która niesamowicie angażuje użytkowników, to Facebook może sprawić, że przepłacimy, gdyż rozliczy nas po niekorzystnym „kursie” kliknięcia. Jeśli nasza reklama będzie „nudna” i nieaangażująca użytkowników, wówczas skrypty sprawią, że zaoszczędzimy w stosunku do tego, co zapłacilibyśmy, ustawiając ręcznie ofertę. Ręczne ustawianie ofert ma jednak uzasadnienie, jeśli zależy nam na skuteczności reklamy. Otóż, jak wspomniałem, tablica Facebooka jest mała. Wiele reklam czeka na wyświetlenie. Jeśli ustawimy budżet ręcznie i wskażemy cenę za kliknięcie wyższą niż ta, którą nam Facebook zaleca (sugerowana oferta), wówczas nasza reklama będzie preferowana do wyświetlania. UWAGA: jeśli ustawimy koszt kliknięcia na 2 zł przy propozycji Facebooka 0,40 groszy nie oznacza to, że za każdy klik wydamy 2 zł. Cena, jaką podajemy, jest maksymalną ofertą, jaką jesteśmy w stanie zapłacić, a zdarza się tak, że jeśli przeszarżujemy z ofertą i damy wielokrotnie wyższą stawkę niż ta, którą serwis proponuje, to… wydamy dużo mniej, niż gdybyśmy korzystali z automatycznego ustalania stawki. Dlaczego? Po prostu tak wielu ludzi zobaczy reklamę i zainteresowanie będzie tak duże, że ceny za klik będą niewielkie. Nie jest to jednak regułą.

Możemy także wybrać coś, co niefortunnie zostało przełożone z angielskiego na polski: „Termin naliczania opłat”. Możemy płacić albo za kliknięcie, albo za 1000 wyświetleń. Tutaj znów nie ma jednej reguły. Na początek (dopóki nie poznasz zasad behawioralnego targetowania — niebawem na blogu) rozliczaj się według stawki za kliknięcie.

Planowanie wyświetlania reklam

Zrzut ekranu 2016-05-06 o 14.34.02

Ta niemal niewykorzystywana,  a dająca ogromne możliwości. 99% marketerów korzysta z opcji wyświetlania reklam cały czas. Jest to opcja jak najbardziej godna polecenia, ale… pod nią znajduje się time-line kalendarza wyświetlania. Aby go włączyć należy zmienić budżet z dziennego na całkowity i ustalić harmonogram wyświetlania. Następnie mamy dostęp do takiego jak powyżej harmonogramu, gdzie możemy z dokładnością do minut wytargetować, kiedy nasza reklama ma być wyświetlana. Co nam to daje? Wyjaśnię to na przykładzie. Wyobraź sobie, że masz niewielki budżet reklamowy: 100 zł. Masz Pizzerię i chcesz zrobić reklamę dla wszystkich mieszkańców Warszawy w promieniu 5 km od Twojej Pizzerii. Zgodzisz się, że konkurencja jest olbrzymia, a budżet reklamowy komicznie niski. Jednak, gdyby rozegrać reklamę w taki oto sposób: wiesz, że w niedzielę o 20.00 zaczyna się mecz reprezentacji Polski na Euro 2016 we Francji. Ustawiasz z wyprzedzeniem reklamę swojej pizzerii na godzinę 20.45 i wyświetlanie do 21.00. Cały swój budżet ustawiasz na ten okres. Reklama ma treść np. „Wygrywamy 1:0. Wbij zęby w pizzę zamiast w kanapę! Gwarantujemy dostawę przed końcem meczu, abyś mógł świętować zwycięstwo Polski”. Co się dzieje? Możesz założyć, że w przerwie meczu wszyscy oglądający rzucą się na Facebook, aby wyrazić swoje emocje związane z meczem. Wiesz też, że ruch reklamowy jest spory w tym czasie, ALE ty masz budżet większy niż Coca Cola! Jak to możliwe? Otóż Twoje 100 zł nagle zwielokrotnia swoją wartość. Jak? 100 zł masz ustawione na 15 minutową reklamę. Oznacza to, że gdybyś chciał takie środki przeznaczać na reklamę całodniową, to musiałbyś wydać 9600 zł dziennie (100 zł pomnożone przez 4 = 400 i 400 x 24h = 9600). Ty, dzięki ultraprecyzyjnemu targetowaniu czasowemu, na chwilę zdominowałeś tablice ludzi w promieniu 5 km od twojej pizzeri. Czy sądzisz, że skorzystają z oferty i zamówią? Jeśli prawidłowo wybrałeś grupy docelowe (pamiętaj, że na Facebooku jest taka opcja jak „Oglądam”, „Czytam” itp.), wskazując jako odbiorcę reklamy „Wszystkie osoby, które oglądają mecz rezprezentacji Polski”), to sugeruję zwiększyć moce przerobowe swojej pizzerii. Sukces gwarantowany. Dodatkowo możesz jeszcze wzmocnić działanie reklamy, wybierając na samym dole opcję „Wyświetlanie przyśpieszone”. Jednak przy tak krótkim czasie jak 15 minut przerwy w meczu nie ma to większego sensu, gdyż różnica będzie niezauważalna.

W tym wpisie chciałem przedstawić absolutnie podstawowe możliwości, jakie daje konfiguracja reklamy na drugiej karcie „Menedżera reklam” na Facebooku. W kolejnych wpisach, gdy zakończę część podstawową podręcznika reklamy na Facebooku, zajmiemy się bardziej szczegółowymi opcjami, np. doboru użytkowników określonego urządzenia czy docierania do fanów mikrofanpage’ów. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się do newslettera lub polub blog na Facebook lub Twitter. W kolejnym wpisie omówię, jak skonfigurować ostatnią kartę reklamową —wybór materiału reklamowego.

.

Staram się w miarę możliwości jasno przekazywać wiedzę, ale zdaję sobie sprawę, że nikt nie jest doskonały. Jeśli coś jest niejasne — po prostu zadaj pytanie w komentarzu. Postaram się na bieżąco odpowiadać.  Jeśli uważasz, że ten wpis jest ciekawy, podziel się nim, korzystając z odpowiedniego przycisku na dole strony! 🙂 Dziękuję. 🙂

4

Komentarz

Skomentuj